Bareja wiecznie żywy chciałoby się powiedzieć po rozmowie telefonicznej, którą odbyłem kilka minut temu. zadzwoniłem do firmy kurierskiej z prośba o wycenę kosztu transportu paczki z Bierunia do Australii. Pani w słuchawce zamilkła na czas obliczeń i wyskoczyła z kosztem 45 złotych. Zdziwiony zapytałem czy jest pewna, że paczka do Australii jest tak tania. Pani się zreflektowała: "a to ma być międzynarodowa?". Ręce mi opadły. Od razu przypomniał mi się Miś:
– Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta – Lądyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...
– Ale Londyn – miasto w Anglii.
– To co mi pan nic nie mówi?!
– No mówię pani właśnie.
– To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...







