Ugotuj to

2010-03-01
 
opinie: 3
 
 Edit Post
Na zainteresowanie gotowaniem miało wpływ kilka czynników. Na pierwszy plan wychodzi rzucenie palenia ponad trzy lata temu. To wtedy, po dziesięciu latach nałogu, zacząłem odczuwać prawdziwe smaki potraw. Po kilku miesiącach zauważyłem, że jem rzeczy, których paląc nigdy bym nie tknął. Brokuły, sery pleśniowe czy oliwki to zaledwie wierzchołek góry lodowej smaków, które wtargnęły do mojego jadłospisu. Kolejnym czynnikiem była dieta wymagająca ode mnie codziennego przygotowywania gorących posiłków. Tutaj mogłem się na sobie wyżyć kombinując z przyprawami. Zacząłem szukać nowych smaków. Już wtedy zauważyłem, że przygotowanie ciekawego posiłku oraz jego atrakcyjne podanie sprawia mi przyjemność. Do tego doszły wyprawy do Włoch, gdzie zakochałem się w ichniejszej kuchni.

Kiedy zamieszkałem w swoim mieszkaniu dalej zacząłem szkolić się w sztuce kucharskiej - musiałem zaspokoić energetyczne potrzeby mojego organizmu. Mając więcej czasu starałem się ugotować coś ciekawego dla siebie i Ani. Wtedy to właśnie wypłynąłem na poszukiwanie kulinarnego kamienia filozoficznego na oceanie smaków.

Ostatnimi czasy zacząłem się dzielić swoimi kulinarnymi wybrykami z czytelnikami tego bloga. Nie po raz pierwszy (i pewnie nie ostatni) Sim natchnął mnie do założenia oddzielnego bloga, na którym zamieszczałbym przepisy w tradycyjnej formie. Tak też zrobiłem jakiś czas temu, dzięki czemu światło dzienne zobaczył blog ugotujto.blogspot.com. W ramach tego pseudopamiętnika ograniczę się do potraw, z którymi będą wiązać się jakieś szczególne okoliczności.

Mam nadzieję, że dzięki moim doświadczeniom w kuchni odkryjecie nieznany świat smaków i to, że gotowanie może być sztuką.
 

Riosotto con gamberetti e asparagi

2010-02-18
 
opinie: 3
 
 Edit Post
Czasu ostatnio miałem jak na lekarstwo. W weekend udało się upichcić risotto z krewetkami i szparagami, jednak nie miałem czasu na jego opisanie. Przygotowanie tego obiadu nie jest trudne, lecz trzeba poświęcić mu kilkadziesiąt minut. Po ocenach osób, które risotto spróbowały, stwierdzam że warto.

Istotnym elementem tej potrawy jest specjalny gatunek ryżu - arborio (można go kupić w markecie - na przykład taki - k l i k. Pierwszą czynnością było rozmrożenie krewetek (około 300g), obranie ze skorupek i pokrojenie na duże kawałki. W dużym rondlu zagotowałem pół litra wody i rozpuściłem kostkę bulionu warzywnego. Do kolejnego, dużego garnka wlałem dwie łyżki oliwy z oliwek i łyżkę masła, po czym dodałem drobno pokrojoną małą cebulę i wyciśnięty ząbek czosnku. Kiedy cebula się się podsmażyła wsypałem (ok 200g) ryżu i wymieszałem. Po chwili dolałem pół szklanki wytrawnej sherry i gotowałem na średnim ogniu aż ryż wchłonie cały płyn. Później wlewałem bulion po chochelce i mieszając czekałem, aż każda dolana porcja płynu zostanie wchłonięta. W międzyczasie na patelni obsmażyłem krewetki z ząbkiem czosnku, a w małym rondelku podgrzałem pokrojone na duże kawałki zielone szparagi. Kiedy cały bulion został przelany do dużego garnka dodałem tam krewetki, szparagi, pokrojoną grubo bazylię i starty parmezan (najlepiej parmiggiano reggiano - jest dość drogi, więc można zastąpić go wyrobem parmezanopodobnym). Po kilku chwilach można było risotto spożyć.
 

Pollo Italiano

2010-02-07
 
opinie: 3
 
 Edit Post
Olkowi chyba zasmakował mój kurczak po włosku, bowiem zgłosił się do mnie po przepis. Korzystając z okazji goszczenia u siebie mojej matki oraz rodzicielki Ani ugotowałem takiegoż kurczaka właśnie. Przy okazji receptura dla Olka.

Przed przystąpieniem do pichcenia zawsze przygotowuję wszystkie półprodukty, by uniknąć sytuacji, kiedy przypala się cebula, a ja właśnie zaczynam rozmrażać mięso. Do jednej miseczki wrzuciłem przecięte na pół czarne oliwki (pół słoiczka), do tego starłem skórkę z cytryny (przed ścieraniem zawsze warto sparzyć owoc – pestycydy nie są składnikiem tej potrawy). Do drugiej wrzuciłem pokrojoną w plasterki średnią cebulę. W kolejnej miseczce znalazło się miejsce dla trzech wyciśniętych ząbków czosnku oraz kopru włoskiego (to bardzo ważny składnik, właśnie jemu potrawa zawdzięcza ciekawy smak. Świeżego w Tychach nie znalazłem, zadowoliłem się suszonym, który można znaleźć w każdym markecie na dziale z herbatkami). W kolejnej zagościł grubo siekany pęczek bazylii. Oprawiłem trzy filety z piersi kurczaka (można je przyrządzić w całości lub krojąc w dowolną kostkę) i natarłem solą oraz pieprzem. W małym rondelku zagotowałem pół litra wody z kostką rosołową (rosół z kury). W dużym garnku na trzech-czterech łyżkach oliwy z oliwek zezłościłem cebulę. Do tego wrzuciłem czosnek z koprem włoskim. Po krótkiej chwili włożyłem kurczaka i obsmażyłem go z obu stron (mniej więcej po jednej minucie na stronę). Po czym dodałem dwie chochelki rosołu, pół szklanki białego wytrawnego wina i czarne oliwki ze skórką z cytryny. Przykryłem pokrywką i zostawiłem na kilka minut na średnim ogniu. Później rzuciłem bazylię, przemieszałem i bez pokrywki gotowałem jeszcze przez moment pozwalając płynom nieco odparować. Po chwili mogłem wyłożyć kurczaka na półmisek i podać go wraz z ugotowanym al dente makaronem tagiatelle.

Kurczak przygotowany w ten sposób smakuje bardzo ciekawie. Posmak kopru włoskiego, przebijający się lekko smak cytryny i aromat wina. Naprawdę dobre. I zdrowe.
 

Panna cotta

 
opinie: 4
 
 Edit Post
Nie lubię słodyczy, ciast, tortów, budyniów, kisieli i innych takich tam. Cukier omijam szerokim łukiem, czekolady się nie tykam. Ale raz na jakiś czas przychodzi mi smak na coś co zawiera w sobie sacharozę. Właśnie nadszedł taki dzień. Padło na tradycyjny dla północnych Włoch deser – panna cotta, czyli gotowaną śmietankę.

Przygotowanie deseru trwa kilka minut, natomiast jego chłodzenie już kilka godzin. Do niedużego rondla wlałem szklankę (250 ml) mleka, tyleż samo śmietany (18%), pięćdziesiąt gram cukru, dwie łyżeczki żelatyny, startą skórkę z cytryny oraz laskę wanilii. Całość podgrzewałem na małym ogniu przez kilka minut, tak by nie zawrzało. Następnie przecedziłem całość przez sitko. Odcedzoną miksturę wlałem do trzech filiżanek, przykryłem folią spożywczą i zostawiłem na noc w lodówce.

Przed obiadem przełożyłem deser z filiżanek na spodeczki i podałem z pomarańczą i borówkami. Polecam.
 

Tagiatelle puttanesca con funghi

2010-01-30
 
opinie
 
 Edit Post
Nadszedł weekend, a z nim odrobina czasu, kiedy pozwolić sobie mogę no ugotowanie sobie czegoś bardziej ciekawego niż na co dzień. Wytrawną czy wykwintną trudno dzisiejszą potrawę nazwać. Jest coś ciekawego z nią związanego. Nazwa brzmi dość romantycznie jednak pochodzi od włoskiego słowa oznaczającego dziwkę. O jej pochodzeniu krąży wiele opowieści. Jedna z nich mówi, że potrawa ta była tak łatwa i szybka do przyrządzenia, że prostytutka miedzy jednym a drugim klientem mogła się posilić. Danie to jest łatwe do przyrządzenia nawet dla niewprawnego kucharza.

Do przygotowania tego dania potrzebny był mi ugotowany al dente makaron tagiatelle (po dwa gniazdka - ok. 100g - na osobę). Do niego przygotowałem charakterystyczny sos wzbogacony o pieczarki. W rondlu z rozgrzaną oliwą z oliwek podsmażyłem jedną pokrojoną w cienkie plasterki cebulę i dwa wyciśnięte ząbki czosnku. Kiedy tylko cebula zmiękła dodałem garść pokrojonych wzdłuż czarnych oliwek, łyżeczkę odcedzonych kaparów, 250 gramów pokrojonych w ósemki pieczarek, trzy drobniutko posiekane filety anchois oraz pół również drobno pokrojonej papryczki chilli (dla lepszego smaku proponuje zostawienie kilku, a dla wielbicieli ostrej kuchni wszystkich, pestek. Obsmażyłem składniki mieszając je przez 2-3 minuty i dodałem pół szklanki wytrawnego białego wina oraz szklankę przecieru pomidorowego (mogą być pomidory z puszki, jednak lepiej je zmielić przed wrzuceniem). Utworzony sos gotowałem na małym ogniu (bez przykrycia) około 10 minut, żeby zgęstniał (ma być płynny nie stały), w międzyczasie wstawiając na gaz makaron i białe szparagi. Na koniec dorzuciłem do sosu ćwierć naci pietruszki, wrzuciłem makaron i podałem z lampką otwartego wcześniej białego wytrawnego wina.

Potrawa jest bardzo ciekawa w smaku. Przez znany smak pomidorów delikatnie przebija się morski, słony posmak filetów anchois i pietruszki, który na samym końcu ustępuje delikatnie pikantnemu chilli.

Przygotowanie wraz z gotowaniem zajęło mi około 30 minut. Porcja dla dwóch osób.

Smacznego.
 

Stek z tuńczyka z kaparami i anchois

2010-01-16
 
opinie: 2
 
 Edit Post
Wczoraj postanowiłem, że i w ten weekend upichcę coś dobrego. Chciałem znaleźć jakiś nowy smak, a zarazem sprawić sobie przyjemność. Z racji aktualnej sytuacji stwierdziłem, że stworzę kulinarny most na 1200 km i spróbuję swych sił w kuchni francuskiej. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Padło na rybę, a konkretnie na walające się od świąt steki z tuńczyka (można je zdobyć w markecie).

Przygotowanie potrawy zacząłem od rozmrożenia ryb (200g z czego 50g to woda, która z nich wyjdzie po rozmrożeniu) i przygotowania sosu. Drobno posiekałem kilka sztuk kaparów, cztery fileciki anchois, gałązkę rozmarynu, ząbek czosnku, startą skórkę z połowy cytryny oraz dwie łyżeczki oliwy z oliwek. Wrzuciłem to do moździerza, wcisnąłem świeży sok z cytryny i wszystko rozgniotłem. Następnie przelałem do innej miseczki. Sparzyłem pomidora, żeby go obrać ze skóry. Po usunięciu pestek pokroiłem go w kostkę, dodałem do sosu i posypałem odrobiną pietruszki. Podpiąłem grill elektryczny - można go zastąpić patelnią grillową lub spróbować sił na teflonowej. Czekając aż się rozgrzeje ugotowałem ryż jaśminowy (50g), który jest dla mnie odkryciem roku 2009 (jego przygotowanie trwa około 10 minut). Tuńczyka doprawiłem świeżo mielonym pieprzem i wstawiłem na grilla (bez odrobiny tłuszczu). Przed samym podaniem delikatnie podgrzałem sos w mikrofalówce, by nie wystudził ryby i ryżu.

Wyszło całkiem, całkiem. Podczas przygotowywania i spożywania oglądałem Pana Tadeusza, co stanowi dodatkowy smaczek, tą wisienkę na torcie.

Bon appétit.
 

Pizza włoska

2010-01-12
 
opinie: 13
 
 Edit Post
W kuchni włoskiej zakochałem się już dość dawno temu, kiedy kupując większe o kolejny numer spodnie doszedłem do wniosku, że nasza kuchnia, choć pyszna, jest zbyt ciężka. Natomiast śródziemnomorska dieta jest fantastyczna. Jeżeli zachowa się umiar w spożywaniu produktów mącznych, prawdopodobieństwo przybrania na wadze znacznie maleje.

W poszukiwaniu nowych smaków byłem gotów w Meksyku zjeść smażone świerszcze, lecz niestety były i wyszły. Wczesnym październikiem są trudno dostępne. Pozostaje domowe kucharzenie, które, nie chwaląc się zbytnio, wychodzi mi całkiem, całkiem. Próbowałem wielu potraw, jednak nie przygotowałem jeszcze nigdy pizzy.

W niedzielne popołudnie, zdobywszy wcześniej ingrediencje, zabrałem się za przygotowanie ciasta. Do 375g mąki dodałem malutką paczuszkę drożdży w proszku (7g), odrobinę soli i wymieszałem w sporej misce. Do kubka pełnego ciepłej wody wlałem trochę oliwy z oliwek i mieszając powoli dodawałem do mąki. Następnie przez około dziesięć minut wyrabiałem ciasto na uprzednio posypanym mąką blacie. Jak już było gładkie przełożyłem je do posmarowanej oliwą miski i zakryłem folią spożywczą. Przez 30-40 minut ciasto rosło w cieple.

W międzyczasie zabrałem się za sos pomidorowy. Na podgrzaną patelnię wrzuciłem pokrojoną w plasterki małą cebulę. Tutaj potrzebna jest ręka kobiety, by uzyskać najlepszy efekt. Do lekko podsmażonej cebuli dodałem dwa ząbki czosnku, puszkę krojonych pomidorów z puszki, dwie łyżki przecieru pomidorowego, jednego pomidora suszonego na słońcu, łyżeczkę cukru i garść świeżego oregano, a Ania przez piętnaście minut mieszała na małym ogniu.

Ja w tym czasie przygotowałem dodatki: plastry wędzonej mozzarelli, poszarpane plastry prosciutto, pokrojone czarne oliwki, fetę, liście świeżej bazylii, oregano i rukolę oraz sos pomidorowy z chilli.

Ciasto pięknie urosło i mogłem je podzielić na mniejsze części, z których uformowałem dwa bardzo cienkie, okrągłe placki. Posmarowaliśmy je ciepłym sosem. A na to dodatki. I na 15-20 minut do piekarnika rozgrzanego do temperatury 200 stopni.

Wyszły rewelacyjnie - lekkie, chrupiące ciasto, pyszny ser i zapach ziół. Polecam.
 
Related Posts with Thumbnails