Salud

2010-01-28
 
opinie: 1
 
 Edit Post
Salud, czyli hiszpańskie na zdrowie, to tytuł jaki nadałem blogowi poświęconemu wyprawie do Meksyku. Wcześniej wspominałem, że będę pisał o wyjeździe na tym blogu, jednak Sim przekonał mnie do założenia oddzielnego bloga, na którym znajdą się notki poświęcone tylko wyjazdowi. Dzięki temu nie zginą pomiędzy innymi postami, a i może przydadzą się komuś kto do Meksyku chciałby się wybrać.

Nie chcę niczego obiecywać. Postaram się jak najszybciej skończyć opis wyjazdu, póki mam w pamięci szczegóły.

W kolumnie po prawej znajdują się bezpośrednie linki do notek z Salud.

Zapraszam na http://wesyrro.blogspot.com
 

Mexico

2009-12-30
 
opinie
 
 Edit Post
W końcu wyselekcjonowałem nieco ponad trzysta zdjęć (spośród dwóch i pół tysiąca) wykonanych podczas naszej wyprawy do Meksyku w październiku tego roku. Nie było mi dane napisać jeszcze relacji z tegoż wyjazdu, ale obiecuję, że się poprawię i będę od czasu do czasu publikował jakąś część „opowieści zza oceanu”. Specjalnie po to utworzę etykietę „Meksyk”, żeby łatwiej było wyłapać traktujące o nim notki.
W dole notki zamieszczam link do albumu picasaweb z najlepszymi lub najciekawszymi moim zdaniem zdjęciami, które mogą dać jako taki pogląd na region, w którym się poruszaliśmy.

Wyprawa nie doszłaby do skutku, gdyby nie to, że Roksana (mieszkająca w Meksyku) zaprosiła Dominikę (zamieszkałą w Polsce) – moją koleżankę – do siebie na wakacje. Od niej zaproszenie zostało skierowane do nas, kilku osób. Ostatecznie na podróż zdecydował się jeszcze Mirek i ja. W czerwcu postanowiliśmy zakupić bilety i było to strzałem w dziesiątkę, bo trafiliśmy na promocję i tak bilet miast 3500 zł kosztował o pięć stów mniej (choć przeciętna biletu na tej trasie oscyluje w okolicach pięciu tysięcy, w klasie ekonomicznej, ma się rozumieć). Wylot o świcie 3, a powrót 18 października.

Meksyk administracyjnie podzielony jest na 31 stanów oraz Dystrykt Federalny, czyli Mexico D.F. Podczas naszych wojaży poruszaliśmy się po centralnych stanach: Queretaro, Guanajuato, Guerrero, Mexico oraz wspomniany Mexico D.F., czyli w stolicy. Zwiedziliśmy kilka większych miejscowości takich jak Queretaro, San Miguel de Allende, Dolores Hidalgo, Guanajuato, Taxco, Acapulco i Meksyk. Przejechaliśmy ponad 3000 kilometrów po meksykańskich drogach (nie mieliśmy na szczęście żadnego spotkania z przedstawicielami organów ochrony prawa). Byliśmy na prerii, w górach, jaskiniach, nad Pacyfikiem. O milach przelecianych samolotem nie wspominam (w sumie ponad 24 godziny na pokładzie samolotów).

Wyjazd dostarczył nam niezapomnianych wrażeń i niezwykłych doświadczeń. Liznęliśmy wiedzy, kultury, sztuki, przyrody, tradycji, języka. Nie sposób o wszystkim napisać w jednej notce, dlatego będę opis dzielił na mniejsze odcinki, tak by przedstawić ciekawe informacje, zostawić pamiątkę i zainteresować Was tematem.

Póki co zdjęcia, jeszcze bez opisów. K L I K
 

Niezwykła wyprawa

2008-09-23
 
opinie: 2
 
 Edit Post
Dzięki blogowi Neurocida przypomniał mi się nasz wspólny znajomy - Cadrach. Kiedyś Mondry wspomniał mi o jego dzikim planie na podróż życia, ale wsadziłem ją podświadomie między bajki. A tu się okazuje, że Cadrach jest w trakcie realizacji swojego niezwykłego pomysłu.

Otóż Cadrach postanowił wybrać się do Indii... autostopem. Jeżeli zasoby finansowe mu pozwolą to pewnie pogna dalej. Żeby wprowadzić swój plan w życie, rzucił pracę, wyjechał do Anglii popracować na budowach, żeby zebrać pieniądze.

Poniżej zamieszczam linki do jego pierwszych dwóch felietonów dla Tygodnika Echo:

Część pierwsza

Część druga
 

Pennan

2008-07-02
 
opinie: 2
 
 Edit Post
Niedawno, ponownie bawiąc się narzędziami jakie daje Google, znalazłem wtyczkę do strony głównej wyszukiwarki, dzięki której codziennie wyświetla mi się Picture of the Day (Zdjęcie dnia) National Geografic. Któregoś wieczora poprzeglądałem archiwum tych niezwykłych zdjęć i natrafiłem na niesamowitą fotkę ujmującej zatoczki.Ta nadmorska wioseczka to Pennan (link do mapy), znajdująca się na dalekiej północy Szkocji, około godziny drogi od Aberdeen. Pennan to jedna uliczka z jednym rzędem domów, hotelem oraz malutkim portem rybackim.

Ciekawostką dotyczące tego miejsca jest to, że wioska stała się sławna dzięki filmowi Local Hero z lat 80, w którym wieś nosi nazwę Ferness. Fani filmu z całego świata przyjeżdżali do Pennan żeby zadzwonić z czerwonej budki telefonicznej, która była charakterystycznym elementem filmu. Co najlepsze, budka ta została postawiona we wsi tylko na potrzeby filmu, a po jego nakręceniu zdemontowana. Jednak społeczność zażądała jej ponownego zainstalowania. Stoi tam od 1989 roku.

Ciekawe jest to, że zawsze jak zobaczę jakieś ciekawe miejsce, dowiem się o nim czegoś to natychmiast chciałbym się tam wybrać. W Pennan wiele do zobaczenia nie ma, ale na pewno północna, dzika część Szkocji musi być interesująca.

Dwuosobowy pokój kosztuje 50-50 funtów za noc - k l i k.

A t u t a j można zobaczyć jak wygląda cała zatoczka z perspektywy grobli otaczającej port.
 

Powrót do przeszłości

2008-05-19
 
opinie: 5
 
 Edit Post
BoboliceSobotnia kilkugodzinna wycieczka na Jurę Krakowsko-Częstochowską była dla mnie swoistą podróżą w przeszłość. Dosłownie i w przenośni.

W okolice Mirowa, Bobolic, Ogrodzieńca i Kroczyc zabierali mnie rodzice kiedy byłem szczylem. Tym mniejszym, który dopiero szlifował swoje umiejętności chodzenia w trudnym terenie, a później, tym już nieco większym dla którego początkowo każdy kamień, a następnie skałka to wyzwanie nie do odpuszczenia. Pamiętam "kosmiczne" kanapki (zamykane w woreczkach bez powietrza), malutką restaurację-motel w Kroczycach, skrzyżowanie w Myszkowie. Takie drobiazgi.

Miło było po mniej więcej czternastu latach powrócić w to miejsce. Tym razem jako stary chłop, dla którego ważne było odpocząć, pokazać swojej kobiecie piękne miejsca, zobaczyć jak z błyskiem oka wchodzi na kilku- kilkunastu metrowe skałki (przełamując tym samym lęk wysokości), ponownie wejść na niejedną skałkę (ze wspinaczką to nie ma absolutnie nic wspólnego), odwiedzić restaurację-motel, która wyrosła na potężny hotel i obrosła restauracjami dookoła, no i zerknąć na magiczne ruiny zamków.

Miejsca te są niezwykle urocze. Mirów z ruinami zamku, skałkami, ścieżkami (teraz mniej więcej wytyczonymi oznakowanymi - koniec dziczy jaką pamiętam z przed lat). Bobolice z zamkiem, który pamiętałem jako ruinę (taki był), teraz z zaskoczeniem zobaczyliśmy cudownie odbudowywany zamek z XIV wieku (załączony na zdjęciu). Kroczyce i pobliska Góra Zborów z cudownymi koronami.

Miejsca piękne, które można odkrywać wciąż na nowo. A to tylko fragment Jury.

Więcej zdjęć
 
Related Posts with Thumbnails