Týr - By The Light Of The Northern Star

2010-05-13
 
opinie
 
 Edit Post
Po kilku latach wyciszenia ciężka muzyka przeżywa swoisty renesans w moim odtwarzaczu. Nigdy nie porzuciłem ciężkich brzmień (nieprzerwanie słuchane Dream Theater, Tool, MM, NiN, Illusion itp), lecz dopuściłem do głosu inne, wcześniej traktowane po macoszemu (delikatnie mówiąc), gatunki muzyki. Rynek metalowy straciłem z oczu na lata, więc wszystko odkrywam jakby na nowo - niedawno Arcturus, Anthrax czy Exodus.

Natchniony felietonem o pogańskich kapelach metalowych (dorwany na onet.pl - Poganie was pogonią) ruszyłem na poszukiwanie omawianej w artykule muzyki w nieprzebranych zasobach youtube'a. W ten sposób w oko, a właściwie "w ucho" wpadł mi, pochodzący z Wysp Owczych, Týr.

Płyta "By The Light Of The Northern Star" nagrana jest w oparciu o standardowe instrumentarium (większość pagan metalowych kapel sięga do instrumentów dawnych) w raczej średnich oraz nieco wolniejszych tempach. Szybsze, nieco cięższe i zdecydowanie bardziej energetyczne kawałki to "Hold The Heathen Hammer High", "Into The Storm", "Ride" czy tytułowy "By The Light Of The Northern Star". Wszystkie utwory charakteryzują się miłymi dla ucha melodiami (kojarzy mi się szwedzkie granie), solówkami, czystym śpiewem i dobrze dogranymi chórami. Ciekawym doznaniem jest odsłuch dwóch utworów odśpiewanych w języku farerskim. Mowa tu o "Tróndur Í Gøtu" oraz "Turið Torkilsdóttir", w których dziwnie brzmiący, gardłowy język dodaje nienamacalnej podniosłości. Na szczególną uwagę zasługuje kawałek "By The Sword In My Hand" - tekst jest dość patetyczny, lecz przygniatający do ziemi refren szybko wpada w ucho.

Nie znam poprzednich dokonań chłopaków z Týr, więc nie jestem w stanie ocenić czy ten najnowszy album to krok w przód czy w tył w ich działalności. Na pewno album nie powala na kolana. Patrząc przez pryzmat muzyki metalowej nie jest to jakiś przełom, który wyznaczyłby nową drogę. To rzetelnie przygotowany materiał, do którego ciężko się przyczepić. Średnie tempa, niezbyt ciężkie brzmienie (co w ich przypadku działa zdecydowanie in plus), charyzmatyczny głos wokalisty okraszone miłymi dla ucha melodiami i chórkami składają się na płytę, która jeszcze jakiś czas gościć będzie w moim odtwarzaczu.

W Polsce CD kosztuje 60-65 pln, ale można go kupić przez ebay w Wielkiej Brytanii za 34 pln (to już z przesyłką! - realizacja w 5 dni).
 

Arcturus - Aspera Hiems Symfonia

2010-02-11
 
opinie: 3
 
 Edit Post
Aspera Hiems Symfonia (z łaciny – Symfonia Surowej Zimy) to była pierwsza płyta Arcturusa z jaką miałem przyjemność się zapoznać. Wydany w 1995 roku debiutancki album (po mini albumie Constellation) wrócił do mych łask po latach. I muszę przyznać, że ta wpisująca się w początki symfonicznego Black metalu, płyta nadal brzmi rewelacyjnie. Nic tu nie jest przesadzone, zbytnio wymuskane. "Hellhammerowi" i spółce udało się doskonale wkomponować symfoniczne wstawki w nieokrzesane dźwięki charakterystyczne dla Black metalu, które i tak są tu dość delikatne. Melodyka płyty trąca nieco szwedzkim podejściem do gatunku. Nie brak tu wstawek pianistycznych lub klawiszowych brzmiących jak barokowy klawesyn, śpiewu czy chórów, które powodują ciarki na plecach. Doskonałą robotę wykonuje tu, dziewiętnastoletni wówczas, Kristoffer "Garm" Rygg (później w Ulver) popisując się swoimi możliwościami wokalnymi: od skrzeczącego growlingu przez czysty śpiew do technik operowych. Zróżnicowane tempa, ciekawe zagrywki gitarowe okraszone rewelacyjnie budującymi nastrój klawiszami i doskonałymi wokalizami tworzą płytę perfekcyjną jak na tamte czasy. A utwory To Those Who Dwellest In The Night, Wintry Grey czy Du Nordawind to cacka, których można słuchać na okrągło.

Moim zdaniem to album przełomowy w norweskim Black metalu. Symfoniczne wstawki, elementy śpiewane, chóry były inspiracją dla ich następców, takich jak chociażby Borknagar czy Dimmu Borgir. Charakterystyczny dla tej grupy jest fakt tworzenia albumów koncepcyjnych. Całość każdej ich płyty poświecona jest jakiemuś konkretnemu tematowi – Aspera Hiems Symfonia traktuje o surowej norweskiej pogodzie i klimacie subpolarnym.

Polecam jako część historii tego wspaniałego gatunku. Płyta dostępna jest tylko jako reedycja z 2002 roku - Aspera Hiems Symfonia / Constellation / My Angel.
 

AC/DC

2010-02-04
 
opinie: 2
 
 Edit Post
 

Bilety

2010-01-11
 
opinie: 1
 
 Edit Post
Dzisiaj o 10:00 na stronach livenation.pl rozpoczęła się przedsprzedaż biletów na jedyny w Polsce koncert AC/DC. Dokładnie o dziesiątej pojawił się przycisk "kup bilet". Po naciśnięciu przeglądarka przeniosła mnie na stronę transakcyjną, która była przeciążona. Pierwsze zmartwienie, jednak po kilku minutach odświeżania udało się otworzyć stronę i zarezerwować bilety. W tym momencie nie zadziałała karta kredytowa, a koszyk się opróżnił. Nadmiar połączeń ponownie przeciążył stronę transakcyjną. Drugi raz zalogować udało mi się po kolejnych piętnastu minutach odświeżania. Ponowne wypełnienie formularza, podanie numeru karty i przeszło. Na dniach w mojej skrzynce pojawi się koperta z siedmioma biletami na to fantastyczne wydarzenie. Hell yeah!
 

Koncert AC/DC w Polsce

2010-01-06
 
opinie: 1
 
 Edit Post
Właśnie trafiłem na fantastyczną wiadomość. 27 maja, na warszawskim lotnisku Bemowo zagra AD/DC. Legendarna grupa rockowa znana chyba każdemu. Australijskie "dziadki" grają już trzydzieści sześć lat. I dalej są najlepsi w swoim gatunku. Miło, że znowu pojawia się uczta muzyczna, której odpuścić nie wypada.

Bilety będzie można kupić w internecie od najbliższego poniedziałku, od godziny 10:00. Ciekaw jestem czy uda mi się załapać na chociaż jedną wejściówkę. Za wejście na płytę trzeba wybecalować 170 złotych, natomiast na sektory 310 zł.

Nie jest to wygórowana cena za taki koncert. Oby udało się tam dostać.

AC/DC – australijski zespół hardrockowy założony w Sydney w 1973 roku przez braci Angusa i Malcolma Youngów. Zespół jest uznawany m.in. za pioniera muzyki hardrockowej i heavymetalowej wraz z grupami Black Sabbath i Led Zeppelin. Członkowie zespołu, mimo wszystko, zawsze klasyfikowali swoją muzykę jako "rock & roll".

AC/DC parokrotnie zmieniało skład zespołu przed wydaniem swojego pierwszego albumu, High Voltage, w 1975 roku. Skład grupy stał się bardziej ustabilizowany od 1977 roku po przyjęciu do zespołu basisty Cliffa Williamsa, który zastąpił Marka Evansa. W 1979 roku, zespół nagrał jeden ze swoich najpopularniejszych albumów, Highway to Hell, który jest także ostatnim nagranym z wokalistą i współautorem utworów, Bonem Scottem, zmarłym 19 lutego 1980 po nocy spędzonej na intensywnym piciu alkoholu. Członkowie zespołu zastanawiali się nad rozwiązaniem grupy, jednak podjęli decyzję o kontynuowaniu działalności muzycznej i wybrali Briana Johnsona na następcę Scotta. W tym samym roku zespół nagrał swój najlepiej sprzedający się album – Back in Black.


Więcej na wikipedii.
 

God Bless America

2008-10-08
 
opinie: 2
 
 Edit Post

Niejeden powie - zdurniał na stare lata. Ale ten kto nie przeżył koncertu Stanley'a Clarke, Marcusa Millera i Victora Wootena na żywo ten nie będzie w stanie mnie do końca zrozumieć.

Większość osób, która mnie zna wie, że moją pasją jest bas. Mimo, iż miałem lata przerwy w graniu, nadal tym instrumentem żyłem. A postaci takie jak wymienieni wcześniej panowie to dla mnie i mnie podobnych bogowie. Żeby ich zobaczyć pojechałem do Warszawy. Było nie było 650 kilometrów w tę i z powrotem. Dwugodzinny popis poprzedził godzinny występ Pilichowski Band. Zabrakło jedynie jakiegoś krótkiego jam session na cztery basówki, ale nie można mieć wszystkiego.

Obszerniejszą relację z koncertu napiszę jutro. Teraz trzeba iść spać - za trzy godziny pobudka i nauka do wieczora.

I wracając do tytułu notki. Tych trzech amerykańców sprawiło, że przez myśl przeleciało mi to amerykańskie hasło.

I nigdy nie przypuszczałem, że tak mi nogi zmiękną na widok trzech czarnych... ;)

Wooten zagrał między innymi to (na żywo!):


Z racji tego, że strasznie pilnowali żeby nie nagrywać, udało mi się zarejestrować jedynie początek:
 

Choosen few

2008-10-06
 
opinie
 
 Edit Post
For the first time in my life
I've seen the fire within your eyes
My mind it screams for shelter now
I know i've got to resist some how

My religion my certain death
My salvation my sacriledge
My inner sanctum my prophecy
You've become everything and more to me

So our souls will be one
A new era has begun
Fantasies will come true
Not only for the Chosen Few

For freedom is a two edged sword
And life is only a gift for gods
Straight from the heart of the serpent's kiss
To see something as it really is

My prescious kingdom my empire
My tragedy and my desire
My life's blood my shining light
Feels like i am finally alive

Tekst pochodzi z płyty Endorama zespołu Kreator.
 
Related Posts with Thumbnails