Dziki zwierz na mieście
13 lat temu
Mecze Polaków nie przyniosły mi sportowej radości. Ani w trakcie, ani po meczach. Tym bardziej po meczu Austria - Polska, kiedy w nocy trzech schlanych natrętów próbowało wejść tam gdzie ich nie proszono. Próbując im w tym przeszkodzić otrzymałem piękną pikietę od pewnego mięśniaka o zlasowanym mózgu, a kiedy mnie zamroczyło, poprawkę kolanem. Dzięki temu przyjrzałem się dokładnie niedawno położonemu brukowi z bliska. Niby śladów żadnych nie było, ale w piątek czułem się marnie. Olałem objawy zwalając je na kaca, który po wypitych kilku piwach do i po meczu miał pełne prawo się pojawić. Przez cały weekend nie potrafiłem się obudzić, marnie się czułem, ale zrzuciłem to na zmęczenie. Jednak w poniedziałek w pracy poczułem się fatalnie: zawroty głowy, trzęsące się ręce, jąkanie, pocenie, miękkie nogi. Zwolniłem się z pracy i dzięki pomocy mej lubej dotarłem do lekarza, który stwierdził wstrząs mózgu. Bywa i tak. Plusy jakieś są - dzięki skierowaniu na rentgen czaszki upewniłem się, że nadal mam czaszkę wypełnioną mózgiem. A i kolczyk jest na miejscu ;)