Na "Dziedzictwo Templariuszy" Steve'a Berry natknąłem się całkiem przypadkowo podczas jednej z wielu wizyt w EMPIKu (nota bene powinienem mieć zakaz wstępu do tego przybytku, bo jeszcze się chyba nie zdarzyło, abym wyszedł stamtąd bez jakiejś zakupionej książki). Leżała na nowościach. Może okładka nie jest atrakcyjna, lecz tytuł mnie zaintrygował. Cena nie była wysoka (ok. 30 zł), więc bez większego zastanowienia nabyłem tę pozycję. Niestety dwie prace plus zbliżająca się, a następnie trwająca, sesja egzaminacyjna spowodowały, że przeczytanie jej zajęło mi miesiąc z okładem.Cotton Malone jest byłym agentem specjalnym Departamentu Sprawiedliwości USA, który po rozwodzie przeniósł się do Kopenhagi by wieść spokojny żywot antykwariusza, dzięki pomocy multimilionera i mecenasa sztuki Henrika Thorvaldsena. Pewnego dnia Malone ma spotkać się ze swoją byłą przełożoną, Stephanie Nelle, ale na przeszkodzie staje, jak się początkowo wydawać może, zwykły złodziejaszek. Od tego momentu akcja zaczyna nabierać szybkości. W niedługim czasie bohaterowie przenoszą się w piękne tereny południowej Francji i Pirenejów, by wciągnąć się w poszukiwanie skarbów templariuszy, który wciąż, od XIV, pozostaje w ukryciu.
Każdy z bohaterów ma własną misję do spełnienia. Każdy z nich boryka się z jakimiś problemami, które moga zostać rozwiązane w trakcie poszukiwań. I co najlepsze, nikt z nich nie pragnie bogactwa, a wiedzy.
Powieść ta napisana jest językiem łatwym i przyjemnym. Akcja prowadzona jest poprawnie, choć brakuje tu nagłych, niespodziewanych zwrotów. Postaci są ciekawe tak samo jak tematyka. Czyta się przyjemnie, chociaż nocy dla czytania tej pozycji bym nie zarwał.
Reasumując dla kogoś kto się wychowyał na Panu Samochodziku i lubi tajemnice będzie to ciekawa książka, dzięki której można dowiedzieć się kilku ciekawych faktów z historii. Z resztą bardzo ciekawe jest posłowie, gdzie autor zaznacza elementy, które są faktami i te, które są fikcją.
Polecam.



opinie Prześlij komentarz
Prześlij komentarz